- Zamiast obiektów rekreacyjnych, zieleńców, ławek i alejek mają powstać bloki mieszkalne! Nie godzimy się na to - mówią mieszkańcy Dębnik. Protestują przeciwko planom zabudowy części parku Dębickiego, sprzedanej przez miasto prywatnemu inwestorowi Działki przylegające do parku Dębnickiego to dla inwestora wymarzone miejsce pod zabudowę. Teren sąsiaduje z Wisłą i jest dobrze skomunikowany z centrum miasta. Zabudowana niskimi domkami, spokojna okolica - takie miejsce to dla dewelopera prawdziwy rarytas.
- Gdyby ponad pięciu hektarów między ulicą Praską a Nowaczyńskiego nie przeznaczono na park, to już dziś mielibyśmy tam apartamentowce - mówi radny miejski Mirosław Gilarski z PiS, w poprzedniej kadencji przewodniczący Rady Dzielnicy VIII. Być może jednak ten czarny scenariusz jeszcze się spełni. Kilka lat temu miasto pozbyło się niezagospodarowanej części gruntu (1,5 ha) i na tej działce spółka Echo Investment chce postawić 16 domów. Inwestor złożył już wniosek o warunki zabudowy terenu.
Dar dla miasta
Na początku ubiegłego wieku właściciele gruntów na Dębnikach, rodzina Lasockich, przekazali działki Krakowowi pod budowę parku. Realizację tych planów rozpoczęto dopiero w latach 90., po skomunalizowaniu gruntów. Przygotowaniem projektu zajęła się prof. Krystyna Pawłowska z Politechniki Krakowskiej. Część terenu wyrównano, powstały alejki, nasadzono nową zieleń i ustawiono estetyczne ławki. W 2003 roku park został laureatem pierwszej edycji Nagrody im. Janusza Bogdanowskiego. Choć miejsce zmieniło się nie do poznania, była to dopiero połowa planów.
- Obszar ożył, mieszkańcy chętnie tu przychodzą - mówi Arkadiusz Puszkarz, przewodniczący Rady Dzielnicy VIII Dębniki. - Wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na dokończenie prac, ale w budżecie miasta nie znaleziono na to pieniędzy.
Według planów park miał się wzbogacić o wielofunkcyjne boisko i plac zabaw. Mieszkańcy z niecierpliwością śledzili dalsze doniesienia o przyszłych losach zielonej enklawy licząc, że miasto powróci do realizacji projektu. Ale się nie doczekali...
Nie wierzę własnym oczom
- Z tego, co wiem, teren, na którym miałyby stanąć bloki, nie należał do miasta. To były prywatne działki - mówi Jacek Bartlewicz, rzecznik prasowy Krakowskiego Zarządu Komunalnego, gospodarza parku Dębnickiego.
Co innego usłyszeliśmy jednak w wydziale skarbu miasta. - Dwa lata temu gmina ostatecznie sprzedała teren spółce Violin, która jeszcze w 2003 roku nabyła prawa do wieczystego użytkowania gruntu - twierdzi Anna Trembecka, zastępczyni dyrektora wydziału.
- To skandal. Gdy patrzę na dokumenty, nie wierzę własnym oczom - oburza się radny Gilarski. - Przecież doskonale wiadomo, jakie były plany dla tego terenu. Gmina nie powinna pod żadnym pozorem pozbywać się tych działek. Wręcz przeciwnie, miała zrobić wszystko, aby doprowadzić do dokończenia tak ważnej dla mieszkańców inwestycji.
Zdziwienia nie kryje również przewodniczący rady dzielnicy. - Budowa apartamentowców w tym miejscu nie jest nam na rękę. To nasza jedyna enklawa zieleni - protestuje przewodniczący Puszkarz. Zdenerwowani mieszkańcy Dębnik zapowiadają, że łatwo się nie poddadzą. - Uważamy, że działka została sprywatyzowana niezgodnie z prawem - mówią oburzeni.
Już za późno?
O sprawie wiadomo już w radzie dzielnicy od roku, kiedy to pod obrady trafił wniosek inwestora o "wuzetkę". Wówczas dostał od radnych czerwone światło.
- Dzisiejsze zamieszanie to wynik braku planu miejscowego dla tego obszaru. Prace nad nim wstrzymano, ponieważ władze uznały, że nie jest to obszar strategiczny - mówi Mirosław Gilarski. Zapewnia, że o wyjaśnienia zwróci się do komisji rewizyjnej rady miasta. Mieszkańcy zaś chcą skierować pismo z protestem do prezydenta miasta.
- Obawiam się, że na powstrzymanie tej machiny może być już za późno - mówi z żalem przewodniczący Puszkarz.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Tags:





