Decyzja o wprowadzeniu restrykcyjnej ochrony przyrodniczej Zakrzówka może zapaść już w środę. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały zespołu krajobrazowo-przyrodniczego dla tego obszaru. Teraz wszystko w rękach krakowskich radnychRDOŚ przekonuje, że Zakrzówek zasługuje na ochronę ze względów przyrodniczych i...
"Obszar Zakrzówka zasługuje na ochronę ze względów przyrodniczych i krajobrazowych. Na jego terenie zinwentaryzowano wiele zbiorowisk roślin i zwierząt. (...) Teren zespołu położony jest w granicach Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego oraz jego otuliny. Duże poparcie społeczne dla ochrony tego terenu, uwidocznione w ostatnich dwóch latach, potwierdza oczekiwania społeczne i ich nastawienie wobec dalszych działań, bezpośrednio rzutujących na kształt przestrzenny tego terenu" - czytamy w uzasadnieniu do opinii.
Drobne uwagi RDOŚ dotyczyły jedynie terenu w okolicy ul. Salezjańskiej. Tam znajdują się ogródki działkowe oraz pola uprawne. Według dyrekcji nie przedstawiają one walorów przyrodniczych, które wymagałyby objęcia ich granicami zespołu krajobrazowo-przyrodniczego. Ale i tu ostateczną decyzję RDOŚ pozostawiła Radzie Miasta Krakowa.
- Cieszę się, że po blisko dziewięciu miesiącach ciężkiej batalii o Zakrzówek w zasięgu ręki jest szansa na ustanowienie zespołu. Opinia dyrektora jest pozytywna, mam więc nadzieję, że na najbliższej, środowej sesji rady uda nam się wprowadzić projekt do porządku obrad i ostatecznie przyjąć uchwałę - mówi radny PiS-u Mirosław Gilarski, jeden z pomysłodawców objęcia Zakrzówka ochroną w ramach zespołu krajobrazowo-przyrodniczego.
Podobnego zadania jest współautor projektu - radny PO Paweł Bystrowski. - Liczę, że nawet ci, którzy dotąd byli przeciwni temu pomysłowi, będą chcieli zakończyć tę sprawę. A przyjęcie zespołu to jedyna szansa na powstrzymanie zabudowy tego cennego przyrodniczo terenu metodą "wuzetek" i zyskanie czasu na stworzenie planu miejscowego, zgodnego z charakterem jego okolicy - przekonuje Bystrowski.
Radości nie kryje również Michał Szpakiewicz ze stowarzyszenia Zielony Zakrzówek. - Z przychylnej opinii RDOŚ wynika, ze skala i złożoność ekosystemu jest większa, niż przypuszczaliśmy - mówi "Gazecie" Szpakiewicz.
Teraz do wprowadzenia projektu pod obrady potrzebne będą minimum 22 głosy radnych. Z kolei już samo przyjęcie uchwały może się odbyć zwykłą większością. Gdyby jednak autorom uchwały nie udało się już teraz wprowadzić projektu do porządku obrad, to i tak zwykłym trybem znajdzie się on na następnej sesji, za dwa tygodnie.
- Jeżeli uchwała zostanie przyjęta, będę miał satysfakcję, że udało się sprawę doprowadzić do końca. Trwa to już od 2003 roku - stwierdza radny Gilarski. Dodaje zarazem, że nie obawia się skierowania do władz miasta przez developera planującego tam budowę osiedla na 4 tys. mieszkańców, a także przez innych inwestorów pozwów o odszkodowania.
- Mogłyby być one zasadne tylko wtedy, gdyby teren stracił przeznaczenie z budowlanego na zieleń publiczną. A w tym przypadku tak nie jest, gdyż nie było tam nigdy żadnego planu. Mam nadzieję, że to już będzie koniec batalii - zwycięskiej dla mieszkańców, a przegranej dla prezydenta i developera - mówi Gilarski.
Drobne uwagi RDOŚ dotyczyły jedynie terenu w okolicy ul. Salezjańskiej. Tam znajdują się ogródki działkowe oraz pola uprawne. Według dyrekcji nie przedstawiają one walorów przyrodniczych, które wymagałyby objęcia ich granicami zespołu krajobrazowo-przyrodniczego. Ale i tu ostateczną decyzję RDOŚ pozostawiła Radzie Miasta Krakowa.
Podobnego zadania jest współautor projektu - radny PO Paweł Bystrowski. - Liczę, że nawet ci, którzy dotąd byli przeciwni temu pomysłowi, będą chcieli zakończyć tę sprawę. A przyjęcie zespołu to jedyna szansa na powstrzymanie zabudowy tego cennego przyrodniczo terenu metodą "wuzetek" i zyskanie czasu na stworzenie planu miejscowego, zgodnego z charakterem jego okolicy - przekonuje Bystrowski.
Radości nie kryje również Michał Szpakiewicz ze stowarzyszenia Zielony Zakrzówek. - Z przychylnej opinii RDOŚ wynika, ze skala i złożoność ekosystemu jest większa, niż przypuszczaliśmy - mówi "Gazecie" Szpakiewicz.
Teraz do wprowadzenia projektu pod obrady potrzebne będą minimum 22 głosy radnych. Z kolei już samo przyjęcie uchwały może się odbyć zwykłą większością. Gdyby jednak autorom uchwały nie udało się już teraz wprowadzić projektu do porządku obrad, to i tak zwykłym trybem znajdzie się on na następnej sesji, za dwa tygodnie.
- Jeżeli uchwała zostanie przyjęta, będę miał satysfakcję, że udało się sprawę doprowadzić do końca. Trwa to już od 2003 roku - stwierdza radny Gilarski. Dodaje zarazem, że nie obawia się skierowania do władz miasta przez developera planującego tam budowę osiedla na 4 tys. mieszkańców, a także przez innych inwestorów pozwów o odszkodowania.
- Mogłyby być one zasadne tylko wtedy, gdyby teren stracił przeznaczenie z budowlanego na zieleń publiczną. A w tym przypadku tak nie jest, gdyż nie było tam nigdy żadnego planu. Mam nadzieję, że to już będzie koniec batalii - zwycięskiej dla mieszkańców, a przegranej dla prezydenta i developera - mówi Gilarski.
Dawid Hajok
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków





