Tramwajem na Ruczaj będzie można pojechać za dwa lata. A rowerem? Nie szybko. W projekcie inwestycji przewidziano ścieżki rowerowe, ale niektóre odcinki kończą się w... trawie. - Takiego bubla dawno nie widziałem - mówi Marcin Hyła z sieci Miasta dla Rowerów
- Są to błędy, które w przyszłości mogą zagrażać bezpieczeństwu rowerzystów - dodaje Adam Łaczek, krakowski rowerzysta, współpracujący z siecią Miasta dla Rowerów.
Najbardziej zakorkowane osiedle w mieście, Ruczaj, będzie miało linię tramwajową do końca 2012 roku (inwestycja rozpocznie się za kilka miesięcy). Przygotowanie tego projektu ciągnie się od kilku lat, ponieważ były kłopoty z wyborem dokładnej trasy, na jakiej zamontowane zostaną szyny; długo trwały też uzgodnienia z właścicielami działek i mieszkańcami osiedli. Bez tego nie dało się zdobyć pozwolenia na budowę - koniecznego, by Unia Europejska dołożyła do inwestycji. Projekt zakłada ostatecznie przebudowanie ulicy Grota-Roweckiego i Bobrzyńskiego i poprowadzenie wzdłuż nich kolejnej nitki szybkiego tramwaju.
Rower - trawa
W pracach nad projektem uczestniczył zespół zadaniowy ds. ścieżek rowerowych. Właśnie dlatego specjaliści od rowerów w mieście tak bardzo byli zdziwieni, kiedy na stronie internetowej Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu znaleźli dokumentację z ostateczną wersją projektu (ZIKiT jest odpowiedzialny za inwestycję na Ruczaju).
- Były dwie konsultacje - opowiada Marcin Hyła z sieci Miasta dla Rowerów (on też brał udział w audycie rowerowym). - Nanieśliśmy poprawki w pierwszej wersji projektu, potem w ZIKiT powstała wewnętrzna notatka, w której zapisano nasze uwagi. Byliśmy pewni, że kolejna interwencja z naszej strony nie będzie już potrzebna. Myliliśmy się, bo druga wersja projektu w zasadzie niczym się nie różniła od pierwszej!
Według członków zespołu zadaniowego ds. ścieżek rowerowych projekt roi się od błędów - zarówno formalnych, jak i technicznych. Planowana trasa rowerowa jest "absurdalnie zaprojektowana, po prostu spartaczona". Hyła mówi, że projekt niezgodny jest ze studium tras rowerowych, w którym zapisano iż na skrzyżowaniu ulic Brożka - Lipińskiego - Kapelanka i Grota-Roweckiego pojawią się dwie trasy rowerowe, a tymczasem w projekcie na skrzyżowaniu nie ma przejazdu dla rowerów, choć planowano ścieżki w kierunkach północ - południe oraz wschód - zachód.
- Takiego bubla dawno nie widziałem! - irytuje się Hyła.
Są inne błędy, jak mówią rowerzyści, z gatunku tych abstrakcyjnych: część ścieżek rowerowych urywa się na trawnikach, na niektórych odcinkach pojawiają się znaki drogowe (na środku ścieżki).
Zła kolorystyka
Co na te zarzuty ZIKiT? Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu, odpowiada: - Ideą tego projektu było wypracowanie najbardziej efektywnego rozwiązania komunikacyjnego dla tej bardzo zurbanizowanej części Krakowa. Wszędzie tam, gdzie było to możliwe, będą ciągi piesze i rowerowe. Proszę mi wierzyć, że są miejsca, w których naprawdę nie ma gdzie zmieścić ścieżki rowerowej. Co do tych, które mają się podobno kończyć na trawniku - nie ma takiej sytuacji. Po prostu na projekcie użyto złej kolorystyki.
Solidnie zrobione ścieżki rowerowe na Ruczaju mogłyby choć trochę rozładować korki. Mieszkańcy mieliby do wyboru zamiast auta (a niektóre rodziny mają ich po dwa) nie tylko tramwaj; mogliby także przesiąść się na rowery. W trakcie konsultacji społecznych, znaczna część mieszkańców dzielnicy deklarowała, że po zbudowaniu ścieżki w drodze do pracy wybierze rower. To samo dotyczy również studentów z pobliskiego III kampusu UJ.
- Jeżeli droga rowerowa nie ma ciągłości, to nikt nią nie pojedzie - przekonuje Łaczek.
W pracach nad projektem uczestniczył zespół zadaniowy ds. ścieżek rowerowych. Właśnie dlatego specjaliści od rowerów w mieście tak bardzo byli zdziwieni, kiedy na stronie internetowej Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu znaleźli dokumentację z ostateczną wersją projektu (ZIKiT jest odpowiedzialny za inwestycję na Ruczaju).
- Były dwie konsultacje - opowiada Marcin Hyła z sieci Miasta dla Rowerów (on też brał udział w audycie rowerowym). - Nanieśliśmy poprawki w pierwszej wersji projektu, potem w ZIKiT powstała wewnętrzna notatka, w której zapisano nasze uwagi. Byliśmy pewni, że kolejna interwencja z naszej strony nie będzie już potrzebna. Myliliśmy się, bo druga wersja projektu w zasadzie niczym się nie różniła od pierwszej!
Według członków zespołu zadaniowego ds. ścieżek rowerowych projekt roi się od błędów - zarówno formalnych, jak i technicznych. Planowana trasa rowerowa jest "absurdalnie zaprojektowana, po prostu spartaczona". Hyła mówi, że projekt niezgodny jest ze studium tras rowerowych, w którym zapisano iż na skrzyżowaniu ulic Brożka - Lipińskiego - Kapelanka i Grota-Roweckiego pojawią się dwie trasy rowerowe, a tymczasem w projekcie na skrzyżowaniu nie ma przejazdu dla rowerów, choć planowano ścieżki w kierunkach północ - południe oraz wschód - zachód.
- Takiego bubla dawno nie widziałem! - irytuje się Hyła.
Są inne błędy, jak mówią rowerzyści, z gatunku tych abstrakcyjnych: część ścieżek rowerowych urywa się na trawnikach, na niektórych odcinkach pojawiają się znaki drogowe (na środku ścieżki).
Zła kolorystyka
Co na te zarzuty ZIKiT? Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu, odpowiada: - Ideą tego projektu było wypracowanie najbardziej efektywnego rozwiązania komunikacyjnego dla tej bardzo zurbanizowanej części Krakowa. Wszędzie tam, gdzie było to możliwe, będą ciągi piesze i rowerowe. Proszę mi wierzyć, że są miejsca, w których naprawdę nie ma gdzie zmieścić ścieżki rowerowej. Co do tych, które mają się podobno kończyć na trawniku - nie ma takiej sytuacji. Po prostu na projekcie użyto złej kolorystyki.
Solidnie zrobione ścieżki rowerowe na Ruczaju mogłyby choć trochę rozładować korki. Mieszkańcy mieliby do wyboru zamiast auta (a niektóre rodziny mają ich po dwa) nie tylko tramwaj; mogliby także przesiąść się na rowery. W trakcie konsultacji społecznych, znaczna część mieszkańców dzielnicy deklarowała, że po zbudowaniu ścieżki w drodze do pracy wybierze rower. To samo dotyczy również studentów z pobliskiego III kampusu UJ.
- Jeżeli droga rowerowa nie ma ciągłości, to nikt nią nie pojedzie - przekonuje Łaczek.
Renata Radłowska
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków





