• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Strona główna Prasa Węże zamieszkały w Krakowie

Węże zamieszkały w Krakowie

Email Drukuj PDF

dziennik PRZYRODA. Będziemy chronić gniewosza w Tyńcu i na Zakrzówku?

Krakowskie Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody oraz Towarzystwo Ochrony Herpetofauny "Tryton" z Warszawy chciałoby utworzenia w Krakowie stref ochronnych dla gniewosza plamistego. W teren ruszył właśnie herpetolog (specjalista od gadów i płazów), który sprawdza, gdzie i jak dużo jest tych węży.

Gniewosz plamisty (Coronella austriaca) zwany jest też miedzianką. To niejadowity, niegroźny niewielki wąż występujący na terenie całej Polski (zamieszkuje prawie całą Europę). Jest gatunkiem chronionym, a zarazem zagrożonym - znajduje się w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt. Jego przekleństwem jest pozorne podobieństwo do żmii - często jest zabijany przez jej tępicieli czy osoby, w których żmija budzi grozę. Głównie z tego powodu staje się coraz rzadszy. Inne zagrożenia dla gniewoszy to niszczenie i przekształcanie ich siedlisk.

- Ludzie zabijają gniewosze, bo mylą je ze żmijami. Ale to kwestia opatrzenia - herpetolog Stanisław Bury, student biologii UJ. Przekonuje, że odróżnienie obu gatunków nie jest aż tak trudne. Gniewosz jest długości mniej więcej takiej jak żmija, do 80 cm, ale smuklejszy (żmija jest masywniejsza). Żmija ma głowę trójkątną, a gniewosz bardziej owalną. Gniewosz ma na grzbiecie dwa rzędy plamek zamiast złowieszczego zygzaka. Ma też okrągłą źrenicę, a nie jak żmija - pionową. Przez oko gniewosza przechodzi, charakterystyczna dla tego gatunku, ciemna, prawie czarna wstęga. Żmija ma dużo drobnych łusek na głowie, a gniewosz kilka większych, regularnie ułożonych. Ubarwienie grzbietu gniewosza - od brązowego, ceglastego, rdzawego do szarego.

Gniewosz należy do gatunków, dla których wyznacza się strefy ochronne. Tego właśnie chcieliby ekolodzy i miłośnicy węży na krakowskim Zakrzówku i w Tyńcu. Swoje wnioski skierowali do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie. Ustalenie strefy oznacza restrykcje i ograniczenia dla właścicieli i użytkowników terenów, np. dla korzystających z nich rekreacyjnie mieszkańców Krakowa. Zabrania się tam przebywania osób, wycinania drzew i krzewów, dokonywania zmian stosunków wodnych, wznoszenia obiektów, urządzeń, instalacji. Całoroczna strefa ma promień 100 m, a okresowa (od 1 marca do 31 października) - 500 m od miejsca rozrodu lub regularnego przebywania węży.

- Zapis jest bardzo restrykcyjny, duże ograniczenia na pewno budziłyby sprzeciwy mieszkańców, dlatego podchodzimy do tego ostrożnie, decyzja nie może być podjęta pochopnie na podstawie pojedynczych obserwacji - mówi Iwona Jarmocik, naczelnik Wydziału Ochrony Przyrody RDOŚ.

Trwa inwentaryzacja zlecona przez RDOŚ. Prowadzący ją Stanisław Bury odnotował na razie kilka osobników, dorosłych, ale spotkał też ciężarną samicę, więc ma nadzieję zaobserwować i młode. - Od zakazów w strefie, zgodnie z przepisami, mogą być wprowadzone odstępstwa, można np. zezwolić ludziom na przebywanie - zaznacza herpetolog. - W takim miejscu jak Zakrzówek, z którego korzysta tak wiele osób, nie ma szans na wprowadzenie zakazu wchodzenia ludzi. Ważniejsze zresztą będzie ochronienie tego miejsca przed zabudową - dodaje.

Małgorzata Mrowiec

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.